Co kontemplujesz w sercu, w życiu staje się realne.. .

Od jakiegoś czasu ogromną przyjemność sprawia mi słuchanie wykładów ks.Michała Hellera, dotyczących zagadnienia czasu, fizyki kwantowej a także różnica, a właściwie sprzeczności między fizyką klasyczną, a kwantową.

W fizyce kwantowej mamy do czynienia z niezwykłym zjawiskiem towarzyszącym badaniu cząstki kwantowej. Otóż jako taka nie posida spinu, ale w momencie gdy włączy się urządzenie pomiarowe pojawia się spin oraz jego konkretna wartość. Przed pomiarem istnieje jedynie nieokreślona potencjalna możliwość spinu dodatniego lub ujemnego. Podczas pomiaru pozostaje tylko jedna możliwość i druga znika.

Mówiąc prościej: przed pomiarem cząstka jest w superpozycji – ma dwie potencjalne wartości spinu, ale podczas pomiaru pozostaje tylko jedna.

Bardzo przypomina mi to fenomen Wiary. Gdy osoba pokłada ufność w działanie Boga, ów Bóg staje przy niej i osobiście angażuje się w jej życie. Gdy ufności brak, Bóg nie może nic zdziałać.

Gdyby owo zjawisko fizyczne porównać do spoglądania na księżyc, okazałoby się, że zaczyna on istnieć w momencie gdy na niego patrzę, gdy przestaję na niego patrzeć znika… . Żeby było jasne: owo zjawisko na poziomie kwantowym jest zbadane i opisane.

Na poziomie Wiary można powiedzieć, że jakość życia zależy od tego co widzi moja dusza oczami wiary. Bo spojrzenie duszy determinuje moje decyzje, wybory i sprawia, że odzwierciedlam w materii świat który widzę duszą.

Stąd optymista jest skłonny do wysiłku i wytrwałości, bo jego działanie jest osadzone w wierze w sukces wysiłku.

Pesymista zaś, patrzy oczami klęski. Stąd działanie podejmuje w klimacie zwątpienia, rezygnacji, nie podejmuje ani ambitnych celów ani nie amgażuje się, bo już widzi przed sobą klęskę za nim cokolwiek zdziałał.

Taki mam świat, takie mam życie jakie jest moje widzenie na poziomie duszy. Gdy dusza widzi świat dobra, przeniesie ona ów świat na poziom działania i bycia w świecie realnym. Gdy nie widzi żadnego świata w duszy, staje się osobą miotaną przez namiętności, hedonizmem, miast duchowości głębokiej pojawi się duchowość chwilowej przyjemności powiązana z uczuciem braku głębszego bezsensu i celowości działania.

Można to porównać do sytuacji gdy mamy pochmurny dzień. Moje ciało reaguje wg aktualnych warunków zewnętrznych: jest senne, apatyczne, nie mające ochoty na entuzjazm – bo nie widzi słońca. Lecz gdy dusza dostrzeże istnienie słońce ponad chmurami  w całej jego krasie; mimo, że nie widzą go aktualnie oczy  – ciało zacznie zachowywać się wg tego, co zauważyła dusza. A więc wg prawdy obiektywnej gdyż słońce ani na chwilę nie przestało istnieć, ciało zaś ulegało wrażeniu i poddawało mu się.

Ważne więc dla jakości mojego życia to, jaki świat kontempluję, tzn jaki świat przeżywam. Kontempluję czyli przeżywam duchowo. Czy świat dobra czy zła. Od tego przeżywania zależy postrzeganie świata w którym żyję a także jakość decyzji jakie podejmuję.

Ten kto kontempluje dobro – staje się dobry. Staje się tym, co kontempluję. Gdy mimo braku słońca kontempluję jego obecność – słońce świeci we mnie. Gdy ulegam wrażeniu, że „zgasło'”, funkcjonuję tak, jak gdyby ono naprawdę zgasło i pogrążam się w apatii.

Tam gdzie patrzy Twoja dusza, to dzieje się „na” Twoich oczach. Piękne i zarazem i zarazem tragiczne jest to, gdy dusza zapatrzy się na to,  co jeno ma pozory dobra.

5 odpowiedzi do artykułu “Co kontemplujesz w sercu, w życiu staje się realne.. .

  1. Tomasz

    Świat cząstki z funkcją falową, która nie „kolapsowała” jest naprawdę tajemniczy.  Do tego dochodzi niesamowite zjawisko splątania kwantowego, kiedy jedna cząstka „wie” jaki jest stan kwantowy drugiej niezależnie od czasu i przestrzeni.  Również prawda, że co kontemplujemy wpływa na nas bardzo, ale z wiarą jest jeszcze mocniej. Bo ona uruchamia nieskończoność – Boga. Dlaczego tak? Jak sądzę jest to własna decyzja Stwórcy. Jakby część wolnej woli jaką nam dał. Wierzymy – otwieramy się na Niego. Nie wierzymy – zamykamy. Pasjonuje mnie pytanie czy władza nad materią nie jest też skutkiem wiary. Dosłownie rozumiane Słowa Jezusa tak brzmią. Nie mniej – po wodzie bym trochę pochodził sobie z Panem:)

  2. Stanisław Młynarski Autor

    gdy czytam, że Bóg utrzymuje nas w istnieniu, to wyobrażam sobie, że po prostu na nas patrzy z miłoscią i dlatego istniejemy. Ale też aktem Wiary powodujemy, że Bóg staje się kim realnie istniejącym i działającym w naszym życiu. Nie jest możliwośćią ale obiektywnie istnieje „kolapsuje się” w nas.  Stąd wiara jest takim potężnym narzędziem gdyż uruchamia działanie Wszechpotężnego Boga. Chodzenie po wodzie Piotra to chodzenie po śladach Słowa, gdyż za nim wyjdzie za burtę każe się zawołać przez Jezusa.. . Wiara zatem domaga się Słowa i rozwija się tylko na Jego ziarnie.

  3. Tomasz

    Bóg, w przeciwieństwie do cząstki kwantowej zawsze jest realnie istniejący:) Chciałeś powiedzieć, dla nas staje się jakby namacalny. Wiara rozwija się na glebie Słowa, ale może nie tylko tego zapisanego w Biblii i żywego mocą Ducha, ale też w osobie Jezusa, Słowa Ojca, z którym idziemy przez życie. Jeśli Go zapraszamy stale to rodzi doświadczenie Obecności i wiarę:)

  4. Stanisław Młynarski Autor

    Tak, jest zawsze realnie istniejący niezależnie – inaczej niż kot Shredingera. :-))) – ale człowiek zamknięty na Niego pozostaje jakby poza Nim. Jezus ostrzega przed śmiercią ducha a to jest chyba nic innego jak „skolapsowanie” się jednej z możliwości Zbawienie/Nie Zbawienie.

    Wiara w Jezusa powoduje dla wierzącego jakby kolaps Zbawienia i zniknięcie drugiej możliwości – potępienia. Dopóki człowiek nie uwierzy a żyje, ma potencjalnie te dwie superpozycje. Dokonując Wyboru – akt Wiary, jedna się kolapsuje druga znika trwale. ( taka analogia ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

rfwbs-slide
Przejdź do paska narzędzi