Moje Mazury….

Nasze, polskie Mazury…dziewicza przyroda i błękitne przestrzenie… kraina tysiąca jezior, najpopularniejszy w Polsce akwen żeglarstwa śródlądowego…

Żeglując, można w ciszy i spokoju delektować to naturalne piękno, wzbogacając swoje wnętrze…

7 odpowiedzi do artykułu “Moje Mazury….

  1. Tomasz

    Kocham Mazury:) Żeglowałem po jeziorach:) Trzymałem ster:) O mało co sternikiem nie zostałem:) Nawet podmuch i obrót żaglówki na grzybka jest moim doświadczeniem. Dziękuję Mario za podzielenie się!

  2. Maria

    Tez kocham Mazury… Te 7 dni pobytu i żeglowania co roku to najlepsze i najefektywniejsze moje urlopy. Uwielbiam przestrzeń, ciszę, szum wody… Wiele mogę wtedy przemyśleć, uspokoić wnętrze…
    Po kursie jestem żeglarzem a „sternikiem” jak pozwoli sternik i jak są małe wiatry… Ale takich doświadczeń „sternikowych” jak Ty to nie doświadczyłam, to już wyższa szkoła jazdy…nie dla mnie jednak lękliwej (wyobraźnia).
    Raz przeżyłam szkwał z trąbą powietrzną – to było straszne a uratowało nas wpłynięcie w trzciny no i to, że mieliśmy już zdjęte żagle – wpływaliśmy do Sztynortu.
    Mogłabym o tych mazurskich spotkaniach napisać wiele… spotykamy się tam w 10-20 osób (wszystko znajomi ze studiów i z AZS-su ) i cofamy się do tamtych studenckich lat…Pływamy od rana do wieczora, na noc wpływamy do jakiś portów, nocujemy na łódkach, jedzenie przygotowujemy tez sami… zawsze jest kolega-komandor, który co roku organizuje te rejsy… Piękne, niezapomniane chwile…

      1. Maria

        Myślę, że nie urodziłam się w czepku a w życiu często bilans często wychodzi na zero…
        Ale kocham ludzi bezinteresownych, otwartych, życzliwych, serdecznych. Spotykamy się tam na Mazurach raz do roku, zjeżdżając się z różnych krańców Polski i w otoczeniu tej cudownej przyrody, którą wszyscy kochamy, jesteśmy dla siebie właśnie tacy… I to daje wiarę w ludzi i „ładuje” pozytywnie na cały rok… 🙂 Tęsknię już do tego spotkania, a ta Galeria w Perlach ją rozbudziła…

  3. Mirella

    :))) w takich sytuacjach byłam tylko pasażerem:))) dawno temu, na studiach, płynęliśmy kajakami z moim obecnym Mężem po Czarnej Hańczy.
    I przepłynęliśmy kawałek jeziora Wigry…

    1. Maria

      Mirelko, Czarna Hańcza to przepiękna trasa kajakowa, ale ja nie przepadam za pływaniem kajakiem, wydaje mi się bardzo wywrotny… a pływanie po Wigrach to już wyczyn… podziwiam :)))
      Kiedyś w czasie studiów, płynęłam w czasie jakiegoś rajdu studenckiego po Gople… była wtedy tez trasa kajakowa… zrobiła się noc, zerwał wiatr a grupa nie przypłynęła… wyruszyliśmy z latarkami w 3 kajaki aby ich odnaleźć…to było okropne… od tego czasu nie wsiadłam do kajaka…no może zdarzyło się kiedyś na wąskiej, leniwej rzeczce… :)))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

rfwbs-slide

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij