Naucz mnie chodzić drogą Twojej prawdy

Synu, jeśli przyjmiesz moje nauki i zachowasz u siebie wskazania, ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności nakłonisz swe serce, tak, jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów – to bojaźń Pańską zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga. Bo Pan udziela mądrości, z ust Jego – wiedza, roztropność: dla prawych On chowa swą pomoc, On – tarczą żyjącym uczciwie. On strzeże ścieżek prawości, ochrania drogi pobożnych. Wtedy sprawiedliwość pojmiesz i prawość, i rzetelność – i każdą dobrą ścieżkę.

Prz 2,1-9

 

Pan patrzy na każdego z nas i zaprasza „Pójdź za Mną”. Na ile kontempluję Jego Oblicze i spojrzenie, i słucham Jego głosu, aby zrozumieć, że to wezwanie skierowane jest do mnie tu i teraz(…)Na ile zdaję sobie sprawę, że naprawdę Go potrzebuję? Czy rzeczywiście jestem gotowa wszystko zostawić, gdy On zawoła,  aby iść za Nim, dokądkolwiek On mnie zaprowadzi? Sprawiedliwi i bezgrzeszni we własnej ocenie, nie potrzebują Jezusa. Nie uważają, że mają się w jakikolwiek sposób nawracać. Nie zauważają, że ich dusze toczy rak grzechu. W ich ocenie to żaden rak, to wolny wybór, to przejaw ludzkiej wolności do życia tak, jak się chce. To grupa tych, którzy choć w zauważalny sposób grzeszą, nie widzą a raczej, nie chcą tego uznać. Jest i druga grupa bezgrzesznych i sprawiedliwych, we własnym mniemaniu. Uważają, że to, iż nie grzeszą grzechami śmiertelnymi jest ich wyłączną zasługą i wysiłkiem. Grzechy powszednie tolerują, rzadko się z nich spowiadają. Uważają je za słabości i nie uznają za konieczne przekraczać siebie w tych dziedzinach. Trochę jakby mówili Panu Bogu – jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz. Przywiązując wagę do zewnętrznej pobożności, zapominają o kształtowaniu wnętrza i konieczności ciągłego nawracania. Owszem często słyszą, pójdź za mną, ale nie bardzo rozumieją, gdzie i dlaczego mieliby iść. Mają swoją wizję doskonałości chrześcijańskiej, katolickiej i twardo jej bronią. O sobie mogą sami powiedzieć, że są wielkimi grzesznikami, bo to pięknie brzmi i tak pokornie. Ale czy równie pokornie przyjmą takie słowa od innego człowieka, przez którego stara się do nich dotrzeć Pan? Czy gotowi są stanąć przed Panem, aby ten powiedział im wprost: masz chore oczy, masz chory język, masz chorą wyobraźnię, masz chore…. Pan zna nasze najciemniejsze i chore miejsca. On wie ,też, do czego jesteśmy powołani. Wzywa nas, aby iść za Nim, aby to nasze życiowe powołanie zrealizować. Ale aby je zrealizować, trzeba najpierw podjąć i zrealizować decyzję o nawróceniu. O odwróceniu się od tego co znane, co lubiane, co często powierzchowne, od tego wszystkiego co oddala nas często niezauważalnie od Boga. Jeśli w sercu swoim uznam, że prawdziwie jestem grzesznikiem, że mam od urodzenia skłonność do grzechu, jest szansa, że usłyszę przechodzącego obok Pana i odpowiem na Jego wezwanie. Jeśli w sercu uznam, że nie jestem grzesznikiem, to moje zatkane dobrym mniemaniem o sobie uszy, po raz kolejny nie usłyszą Jego wezwania. Nie usunę żadnego jarzma w swoim życiu, do którego już zdążyłam się przyzwyczaić jak do stałego elementu w krajobrazie. Nie zmienię mojego myślenia i wypowiadanych słów, nie otworzę się na potrzebującego. Nie doświadczę czym jest prowadzenie Pana i Jego błogosławieństwo i wypełnienie obietnic. Jak zawsze wybór należy do mnie.

Z blogu „Bóg w moim bałaganie”

Perły Słowa

2 odpowiedzi do artykułu “Naucz mnie chodzić drogą Twojej prawdy

  1. Tomasz

    Gotowość do nawrócenia, jako warunek rozwoju… Prawdziwe, ale i tak tylko w Obecności możliwa. Dla mnie pierwsze- szukanie Obecności. Dopiero w niej chcenie i wykonanie nawracania się ma szansę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

rfwbs-slide
Przejdź do paska narzędzi