Ogrodnik Pana Boga.

vineyard

Jest w Biblii, pewien fragment, który mnie inspiruje od wielu lat. To przypowieść Pana Jezusa o drzewie i ogrodniku, którą zamieścił ewangelista Mateusz.

„Opowiedział też taką przypowieść: Pewien człowiek miał w swej winnicy zasadzonego figowca. Przyszedł, więc i szukał na nim owocu, lecz nie znalazł.
Wtedy powiedział do ogrodnika: Oto od trzech lat przychodzę, szukam owocu na tym figowcu i nie znajduję. Wytnij je, po co ma ziemię wyjaławiać?
Ten zaś odpowiedział mu: Panie, pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię dokoła i obłożę nawozem, może wyda owoc w przyszłym, a jeśli nie, wtedy wytniesz je”.
Ewangelia Łukasza 13: 6-9

Ta przypowieść ilekroć ją czytam pokazuje mi niepojętą głębie Bożych planów i oczekiwań wobec nas. Możemy w tym fragmencie zobaczyć kilka elementów, które postaramy się rozważyć w duchowy sposób i które pozwolą nam zobaczyć głębokie prawdy w tej przypowieści.
Właściciel winnicy to nasz Bóg-Ojciec.
Winnica to miejsce gdzie jest zasadzona winorośl, ale nie tylko, w wymiarze duchowym to – Kościół. Zgromadzenie wybranych przez Boga ludzi „zasadzonych” w Jego winnicy. Bóg oczekuje że będą oni wydawali owoce swojego życia. Można taką winnicę przyrównać do każdego lokalnego zgromadzenia wierzących jak i ogólnie do Kościoła.
Pan Jezus wyraźnie wymienia – drzewo figowe, które jest zasadzone w tej winnicy. To trochę intrygujące, nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę na ten szczegół, drzewo figowe zasadzone w winnicy?
Wiecie co, sam uwielbiam owoce figowca – figi. Są niesamowicie słodkie i mają niepowtarzalny dla mnie smak. Jestem przekonany, że właśnie to było jednym z celów zasadzenia tego drzewa w winnicy – słodycz jego owoców i niepowtarzalny smak inny od owocu winogron. Ale patrząc na to duchowymi oczami możemy także zauważyć, że drzewo figowe pokazuje nam pewną inność. Inność, która odróżnia go od winorośli w winnicy i od jej owocu – winogron. Ta inność, która mimo wszystko nie „zwalnia” drzewa figowego od wydania owocu w swoim czasie. Bóg poprzez łaskę zbawił nas i zasadził w Swojej winnicy. Mimo, że może jesteśmy inni, że wydaje nam się, że nie pasujemy do tej winnicy. To jednak Bóg, gdy minął nasz czas na to abyśmy urośli oczekuje od nas wydania owocu. Przychodzi i czuje się trochę zawiedziony, nadszedł czas a owocu nie znalazł. Ciekawostką botaniczną jest to, że figowiec owocuje dwa razy do roku. W przypowieści jest napisane, że właściciel winnicy od trzech lat przychodził, – czyli był aż sześć razy oglądać czy znajdzie jakiś owoc na drzewie. Teraz można łatwiej zrozumieć jego zasmucenie i decyzję o wycięciu drzewa. Drzewo, które nie przynosi owocu czasami musi zostać wycięte.
Lecz w całej tej przypowieści, dla mnie najbardziej zastanawiającą i inspirująca osobiście jest postawa ogrodnika, który opiekował się winnicą. Ten człowiek na pewno czynił wszystko, co jest potrzebne, aby także to drzewo wydało owoce. Walczył ze szkodnikami i odpowiednio nawoził glebę. A mimo to zwraca się do właściciela winnicy – Panie pozwól nie wycinać tego drzewa, jeszcze raz spróbuję mu pomóc, może jednak wyda owoc w przyszłości.
Chciałbym taką postawę przyrównać do naszej postawy: chrześcijan, członków naszych zgromadzeń. Tak często w naszym chrześcijańskim życiu zbyt łatwo wydajemy osądy o czyimś nawróceniu czy wierze. Łatwo nam przychodzi taka postawa – nie wydajesz owocu zostaniesz wycięty. Czasem, ze smutkiem to piszę, możemy to zauważyć w rodzinach gdzie jedna z osób jest nawróconą a inne jeszcze nie. Często takie nawrócone osoby szukają sobie „nowej rodziny” wśród braci i sióstr, a swoją nienawróconą przeznaczają na „wycięcie”. Pan Jezus poprzez tą przypowieść pokazuje nam, jakie jest Jego i Ojca oczekiwanie wobec naszego serca. Bóg oczekuje od nas, że staniemy się nie tylko „katalizatorem” nawrócenia poprzez głoszenie ewangelii, lecz także tymi, którzy będą pomagali drugiemu w jego podążaniu czasami trudną drogą.

Przypowieść w Biblii, nie ma dalszego ciągu, ale jestem przekonany, że właściciel winnicy zgodził się, aby ogrodnik uczynił to, co powiedział – „pomógł” drzewu wydać owoc. Czy my w swoim życiu postępujemy tak samo z naszymi braćmi i siostrami, ludźmi wokoło nas? Czy próbujemy pomóc im poprzez naszą postawę – naszym współmałżonkom czy członkom rodzin?
Czy „okopujemy” glebę ich życia wokoło uczynkami miłosierdzia i wybaczenia?
Czy okładamy „nawozem” miłości i sprawiedliwości, – aby pomóc im wydać owoc?
Czy wykonujemy słowo naszego Pana?
Pamiętacie Abrama jak „targował” się z Panem Bogiem o życie mieszkańców Sodomy? Nawet nie wiemy ilu mieszkańców liczyły wtedy miasta Sodoma i Gomora, ale Abram wskazał na tych, którzy byli niewinni, lecz mieszkali w tych miastach i mieliby razem z nimi zginąć. To tych wyproszonych dziesięciu mogło uratować całe miasta. Abram zatroszczył się o innych, choć prawdopodobnie nawet ich nie znał. Zła sława Sodomy i Gomory mogła mu łatwo „pomóc” wydać wyrok na wszystkich mieszkańców. Uczynił coś innego. Przeczytaj cały fragment – Księga Rodzaju 18:20-33. Taka postawa podobała się Bogu.
W swoim liście do Galacjan, Paweł pisze takie słowa:

„Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony. Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy”.
List do Galacjan 6:1-2

Co za mocne stwierdzenia. Czasem nam samym trudno to zauważyć, ale jesteśmy niesamowicie potrzebni jedni drugim. Bóg w Biblii pisze o Kościele-Zgromadzeniu porównując go do Oblubienicy, budowli, ciała czy winnicy. Czy potrafimy sobie uzmysłowić, że wszystkie te określenia pokazują nam złożoność – jedność z wielu? Ciało czy budowla nie składa się tylko z jednego elementu. Lecz z wielu i to w dodatku różnorodnych, czasami nawet może wydawać nam się niepasujących do siebie elementów.
Tak bardzo leży mi ostatnimi czasy na sercu Kościół w wymiarze ogólnym jak i lokalnym. Prawdziwa jedność i miłość w nim. Tak wiele uczyniliśmy często sami, niepotrzebnych złych czynów, powiedzieliśmy o kilka słów za dużo, a może nie powiedzieliśmy nic kiedy trzeba było. Pozwoliliśmy, aby nasza cielesność, pycha, duma, uprzedzenia, nieprzebaczenie, czasem teologia wzięły górę nad naszym wypełnianiem Słowa naszego Pana. Często zbyt szybko „wycięliśmy” innych, czasami w swojej dumie niektórzy sami się „wycięli” – czy zdajemy sobie sprawę z tego, że Bóg musi wiele rzeczy w naszym Kościele na nowo odbudować, wybudować, zasadzić? Może to jest jedną z przyczyn, że ciągle zaczynamy jakby od początku, ze nie podążamy naprzód? Tak to prawda jesteśmy Kościołem-Zgromadzeniem, ale często nasza niemoc i słabość Kościoła jest za naszą przyczyną.

Czy zauważyliście, że w tej przypowieści ogrodnik zobowiązał się do wykonania dodatkowej pracy? Przecież łatwiej byłoby mu wyciąć drzewo, niż poświęcić dodatkowy czas na ponowne okopywanie i okładanie nawozem? On miał serce, które podobało się Bogu.
Chciałbym zachęcić ciebie, jeśli to czytasz – abyś został Bożym ogrodnikiem w Jego winnicy. Tam gdzie Bóg ciebie powołał i zasadził, wśród tych, których masz wokół siebie i swoich bliskich. Być może wydaje się tobie, że nie przynoszą oni owocu, być może wydaje ci się, że łatwiej byłoby ich „wyciąć” abyś ty i zgromadzenie nie mieli problemów. Lecz to właśni oni najbardziej potrzebują twojej dodatkowej pracy i opieki, dodatkowej porcji miłości, wzmocnienia, pocieszenia, kolejnego twojego wybaczenia, kolejnych modlitw. To nie jest łatwe, czasem bardzo boli. Ale wierzę, że to jest głęboko w sercu naszego Boga.

Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden.
Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.
Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych.
Ew. Marka 12:29-31

 

Artykuły o wierze

3 odpowiedzi do artykułu “Ogrodnik Pana Boga.

  1. Tomasz

    Czytając tę przypowieść zawsze widziałem Jezusa jako ogrodnika. Nie mniej każdy kto kocha drzewo figowe może jemu w tej pracy pomagać. Twoja odpowiedź na pytanie kto może się czuć ogrodnikiem, jest bardzo ważna.
    Drugi problem, to wycięcie drzewa. Miłosierdzie nie oznacza zbawienia dla trwających w grzechu! Jeśli nie będzie nawrócenia ku czynnej miłości i afirmacji prawdy u człowieka, pomimo krzyża i oceanu łaski, to zostanie on wycięty. Nie odnajdzie się w Księdze Życia. Nie będzie miał udziału w świecie przyszłym…
    Kolejna kwestia to wstawiennictwo świętych za grzesznym światem. Abraham to robił, ale już w Apokalipsie święci domagają Bożej kary dla ludzi, którzy ich zamordowali!

    A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi? I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli, aż pełną liczbę osiągną także ich współsłudzy oraz bracia, którzy, jak i oni, mają być zabici.
    (Apokalipsa (Objawienie) 6:9-11, Biblia Tysiąclecia)

    Może dlatego, że tamte drzewa figowe są już trujące… Zatruwają swoją przestrzeń, nie wystarczy im czerpać soki na próżno. Zaprzeczają Bogu i świadomie zabijają jego świętych.

  2. Maria

    Dla mnie Ogrodnik to Pan Jezus… to Jego troskliwe zabiegi, Jego ewangeliczne przypowieści i przykłady postępowania są wskazówkami dla nas, dla naszej drogi, która doprowadzi nas i zadowoli Właściciela – Pana Boga… Wydamy wreszcie owoc… Ale wydanie tego owocu zależy od wykorzystania przez nas danej nam szansy, zależy od naszej dobrej woli…zależy od uświadomienia sobie i wykorzystania przez nas dawanej nam ciągle miłości, okazywanego nam miłosierdzia…Otwórzmy nasze serca i zaufajmy naszemu Ogrodnikowi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

rfwbs-slide
Przejdź do paska narzędzi