W życiu nie ma przypadków – wszystko jest po coś

Wciąż jestem pod wielkim wrażeniem książki Pana Krzysztofa Ziemiec „Wszystko jest po coś”. Kiedy pierwszy raz wzięłam do ręki tę książkę, byłam w pewnym kryzysie duchowym. Dzięki pięknemu świadectwo Pana Krzysztofa Ziemiec zrozumiałam, że to doświadczenie,które mnie dotknęło jest po coś.

„…mój ból, to cierpienie, ofiaruje właśnie ojcu po to, żeby mu ulżyć w jego nowym życiu. Miałem bowiem wrażenie, że nie poszedł tam, gdzie chciałbym, żeby był. Że może w ziemskim życiu trochę za bardzo nabroił i nie może jeszcze zaznać spokoju. I wtedy pomyślałem, że być może to moje cierpienie to taka ofiara złożona za to, żeby jemu teraz było lepiej. Żeby jego dusza wyrwała się z „aresztu” i trafiła do życia wiecznego. Bo przecież im wszystkim tylko my możemy jakoś pomóc”.

Poparzone ciało to niesamowity ból i cierpienie. Pan Krzysztof w tak trudnym doświadczeniu potrafił pomyśleć o zmarłym ojcu. W tym momencie była już czysta intencja ofiarowania cierpienia za coś, w tym przypadku za kogoś.

„Młodzi ludzie uważają, że ból, porażka, niepowodzenie, upadek w życiu im się nie zdarzą, że może być tylko przyjemnie i tylko coraz lepiej. Tymczasem ja, jako juz dojrzały mężczyzna, jestem zdania, że życie to zmagania, ból, cierpienie. Że to wyrzeczenia, a nie odwrotnie. Szczęście, przyjemność się zdarzają, ale muszą iść w parze z niepowodzeniami, łzami, a nawet bólem i cierpieniem!”.

Zrozumiałem, że jest tylko jedna, jedyna droga pójścia za Chrystusem; to droga zaparcia się siebie, to wzięcie krzyża na ramiona i z ufnością przyjmować każde wydarzenie jako łaskę i dar, że wszystko ma sens, że WSZYSTKO JEST PO COŚ.

 

 

 

5 odpowiedzi do artykułu “W życiu nie ma przypadków – wszystko jest po coś

  1. Tomasz

    Pamiętam z Ewangelii pytanie uczniów o urodzonego niewidomym… Jezus wprost odpowiedział dlaczego. Że cierpienie przyjęte, połączone z Krzyżem ma sens, to optymistyczne. Choć świat w którym może to być konieczne – jest bardzo, bardzo trudnym miejscem do życia. Chyba warto w tym kontekście przypomnieć sobie, że Jezus obdarzał zdrowiem wszystkich dookoła siebie! Jeśli żyjemy blisko niego to błogosławieństwo jest codziennością jakby normą. Trudne sytuacje, czymś wyjątkowym. Przynajmniej ja znam takiego Jezusa. Pokazywanie całego obrazu jest ważne, bo inaczej pokazujemy ludziom Boga którego mogą się przestraszyć! Bóg jest dobry!

  2. Anonim

    Tomaszu ja przede wszystkim znam takiego Jezusa, pełnego miłości i dobra, czułego i delikatnego. Dającego mi radość i pokój serca. Takiego, który podnosi mnie kiedy upadam i który z radością sadza mnie na Swoich kolanach i tuli w Swoich Ramionach.
    Aczkolwiek dał mi Jezus w moim życiu doświadczenie duchowej pustki,ciemności i zniechęcenia. To doświadczenie jeszcze bardziej pomogło mi zrozumieć, ze ON jest ze mną w tych momentach trudnych, kiedy jest ciemno, kiedy nie widać nadziei.
    Takie jest nasze życie; przeplatane radością i smutkiem. Ale najważniejsze jest to, ze ON jest obecny pośród tych radości i smutków.
    Zgadzam sie absolutnie, że należy przede wszystkim pokazywać Jezusa, który jest MIŁOŚCIĄ i DOBROCIĄ.

  3. Puella Clara

    Na własnej skórze, w swoim życiu też przekonałam się, że wszystko jest „po coś”. Przypadków nie ma 🙂
    Wydarzenia, chociażby bardzo trudne, doświadczenia, których początkowo nie mogę zrozumieć, ludzie, których Pan stawia na drodze życia, ba – nawet upadki… to wszystko prowadzi mnie do Boga, do poznania własnej słabości, a położenia ufności w Nim.

    Człowiek lubi sobie planować, ale Bóg i tak zawsze wie lepiej! Dlatego idę przez świat, wiedząc, że On czuwa… czego nie mogą zrozumieć ci moi znajomi, którzy wydają się być dziećmi tylko tego świata…

  4. Mirella

    Nie ma przypadków. Od momentu urodzenia aż do śmierci. Ale dopiero w pełni doceniam, kiedy przeszłam przez piekło swojego grzechu. i odkąd nauczyłam się przyjmować świadomie i w wolności Jego wolę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

rfwbs-slide
Przejdź do paska narzędzi