Izraelki Irit Iffert podróż do radosnego ciepła poznania Mesjasza

Wielu  Żydów odkrywa  w Jezusie obiecanego Mesjasza dla Izraela. Jest już nawet nowe pokolenie, urodzone w Izraelu w rodzinach wierzących! Irit miała to szczęście, ale jak zawsze wybór rodziców trzeba potwierdzić własnym. Iffert opowiada pięknym angielskim swoje duchowe  dzieje.

Dla nieznających angielskiego, moje tłumaczenie ( odrobinę skompresowane:)).

” Urodziłam się w żydowskiej rodzinie wierzącej w Jezusa. Znałam wiele historii o nim z Nowego i Starego Testamentu. Wyjeżdżałam na letnie obozy i tam zawsze modliłam się: Jezu potrzebuję Ciebie. Przyjdź. Ale nic wielkiego się nie działo. Kiedy miałam już 14, 15 lat, to Duch Święty zaczął pracować w moim sercu i uświadomiłam sobie, że jestem grzesznikiem. Czułam to naprawdę mocno. Byłam grzeczną dziewczynką, więc niczego strasznego nie zrobiłam, ale Bóg mi uświadomił, że z taką naturą się urodziłam. Zrozumiałam, że potrzebuję zbawienia i Pokoju, a jedyną droga do tych rzeczy jest wiara w Jezusa! Przyjęcie go i poddanie wszystkiego Jemu.

Podjęłam taka decyzję! Należałam w Izraelu do mniejszości. W szkole i przedszkolu byłam jedynym wierzącym dzieckiem z jedynej wierzącej rodziny. Czułam się zupełnie inna od wszystkich. Wszyscy nie wierzyli w Jezusa, ale moja rodzina tak. Dlatego się zastanawiałam co  jest prawdą. Dlaczego ludzie się ze mnie śmieją, kiedy mówię, że wierzę w Jezusa? Dlaczego inni są tak zaskoczeni: Co? Ty Żydówka wierzysz w Jezusa? On jest dla chrześcijan.

Zastanawiałam się: dlaczego ludzie nienawidzą Jezusa, choć go nie znają? Nie czytali Ewangelii… Zastanawiałam się, czytałam wiele, rozmawiałam z przyjaciółmi, rodzicami i moim pastorem. Aż znalazłam się w sytuacji, kiedy musiałam wybrać. Czy być jak inni czy pójść za Jezusem. Kiedy miałam 16 lat zdecydowałam i modliłam się: Boże, ja wiem, że Ty jesteś Prawdą, a ja grzesznikiem i potrzebuję zbawienia. Nie pamiętam dokładnie daty, ale Bóg mnie słyszał i pracował w moim sercu. Teraz mam prawie 33 lata i idę za Jezusem. Kocham Go i jestem gotowa zrobić wszystko do czego mnie wzywa. Wiem, że jest w moim sercu i Duch Święty we mnie mieszka. Jestem gotowa iść za Bogiem i oddawać mu życie ponownie każdego dnia!

Kiedy Duch Święty pracuje w życiu człowieka, to pokazuje mu Słowo Pisma i można zobaczyć w nim kim się jest. Powinniśmy być coraz bardziej podobni do Jezusa. Kochać jak on, dzielić się jak on i chcieć by inni byli uzdrawiani. Jesteśmy urodzeni, by być kochanym przez Boga i by kochać innych. On nam daje swoją miłość by kochać innych. Widzę, że Pan nade mną pracuje, bym była bardziej łagodna dla Niego i dla ludzi dookoła mnie. Bym zrozumiała w czym jestem grzeszna, by prosić o przebaczenie, rozumieć Słowo, być do Boga podobną. Wszystko to próbować robić mocą Ducha, bo sami nic nie możemy zrobić.

Jezus dla mnie jest najlepszym przyjacielem i Bogiem. On stworzył świat, jego moc jest tak ogromna. Ma potężną władzę i może wszystko, ale też jest kimś bliskim, Ojcem, tatą! Jest tak bliski, towarzyszy mi i ja idę za nim każdego dnia. Jest moim Zbawicielem, moim Panem, jest Królem Królów, ale też jest bardzo bliska osobą, której miłość można czasem wręcz dotknąć. On jest moim uwielbieniem, chcę dla niego żyć! Chcę go kochać na każdej drodze.”

Irit pięknie śpiewa.  Na przykład:

Tekst hebrajski tłumaczony na angielski w napisach na ekranie.

Można ją zobaczyć i posłuchać również:

Izraelski chór młodych uwielbia Mesjasza !

 

Perły świadectwa

6 odpowiedzi do artykułu “Izraelki Irit Iffert podróż do radosnego ciepła poznania Mesjasza

  1. Mirella

    Znamienne słowa Irit…ludzie nienawidzą Jezusa, choć Go nie znają…tym większa ciąży odpowiedzialność na nas, którzy doświadczamy Jego miłości i obecności, żeby innym uświadamiać kim jest Bóg

    1. Tomasz Autor

      W Europie istnieje już anty- Ewangelia. Kolportowane kłamstwa na temat wiary i nawet Boga samego. W świecie władzy mediów, trudno się przebić z dobrym przekazem, ale koniecznie trzeba próbować.

  2. Maria

    Rozumiem Irit i Jej fascynację Jezusem… To On pokazuje nam swoim życiem, przypowieściami sens wiary dla człowieka, dla jego życia ziemskiego…powiększa naszą przestrzeń…i uczy żyć nadzieją przyszłości…
    Pan Bóg działa też w wielu ludziach, zmienia ich, czyni szczęśliwszymi…te świadectwa i spotykanie ludzi, którzy żyją tą Bożą Miłością są motorem dla innych…są drogowskazem…Jednym z moim pierwszych przewodników duchowych był Thomas Merton i Jego „Siedmiopiętrowa Góra”… i nadal pozostaje dla mnie ważnym świadectwem drogi duchowej człowieka…
    Ale ciągle w człowieku niedosyt tej Bożej Miłości…Czy ta „podróż do radosnego poznania ciepła Mesjasza” może mieć finał tutaj na ziemi? A może ciągle będzie trwała?

    1. Tomasz Autor

      Poznawanie Boga to chyba podroż na wieczność całą:) Relację z nim możemy mieć, jak sądzę, solidną już teraz, ale to tylko i aż narodzenie się do wieczności:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

rfwbs-slide
Przejdź do paska narzędzi